------------------------------------------------------------------------------------------
~Martina~
Kiedy Pablo mnie złapał... uciekłam od niego, nic nie mówiąc. Po prostu bałam się zrobić jakikolwiek ... coś. Ale, skoro go kochałam... to czemu? Pobiegłam do domu i, nie zważając na dziwne miny rodziców po prostu zniknęłam im z przed oczu. Do pokoju. Położyłam się na łóżko i, najzwyczajniej w świecie - płakałam.
~Pablo~
Uciekła. Nie rozumiem, zawsze była odporna na takie rzeczy. Nie wiem czemu. Naprawdę, nie rozumiem dziewczyn...
Nagle zauważyłem, że stoję na środku parku i moknę. Nie ma co czekać, nie wróci.
Głupio mi było, czy ja coś zrobiłem? Nie, ja ją tylko... uratowałem. Zadzwoniłem po Jorge, to był na razie mój jedyny znajomy z chłopaków, a do dziewczyn się nie zbliżam! Nie odbierał, sprawdziłem czy jest na Twitterze. Może tak mi się uda z nim skontaktować. Ale jego status był taki: Nie piszcie teraz do mnie, nie rozmawiam, wrzucę może tylko trochę zdjęć Powód - dziękuję Lodo Comello za zbliżającą się noc ;) kocham cię L.C.
No nie, czy on spędzi noc z Lodo? Och, jak mam pogadać z kolegą o trudnościach z dziewczynami, kiedy on spędza noc z najbardziej szaloną dziewczyną z planu!
~Lodovica~
No więc, zbliża się! Noc z Jorge! Ale, my się ledwo znamy. Co mi wpadło do głowy, żeby go zaprosić! Chociaż to tylko spotkanie przyjacielskie, chce mnie ooznać. A to "Kocham cię L.C." to było po przyjacielsku. Dobra, zwyczajne spotkanie. Nic innego. Zwyczajne. A, w co ja się ubiorę!! Dobra, jakąś sukienkę mogę włożyć.
~Jorge~
Miłość czy przyjaźń? Randka czy zwykłe spotkanie? Dobra, włożę coś ładnego, Lodo nie jest wymagająca. A co, jeśli teraz będzie? Przecież mnie zaprosiła,,a przed chwilą byliśmy razem w parku. No więc? Dobra, no nie wierzę, umówiłem się z koleżanką i już ponad godzinę stoję przed lustrem! A poza tym, ja jestem ze Stephie i ona dobrze o tym wie. Chyba, że chce mnie odbić! Nie, głupek ze mnie, przecież ona taka nie jest! Chyba zwariowałem. Tylko, co będzie ze Stephie? Wytłumaczyłem jej opis na Twitterze, ale co,jeśli będę musiał się tłumaczyć z pocałunku? Stephie na mnie chyba źle działa! Nie,co ja gadam, Lodo źle działa! Ale, ja ją kocham... znaczy, kocham L... Stephie! Dobra. Ubrałem się, więc wyjdę. Nagle, z rozmyśleń obudził mnie telefon. Czy ja nie mam wyraźnie napisane, żeby do mnie nie pisać?! O nie. Stephie zaprosiła mnie na kolację. Co ja mam zrobić, Lodo, czy Stephie?? Stephie jest moją długowieczną dziewczyną, ale za to Lodo zaprosiła mnie pierwsza. No więc usiadłem na łóżku z postanowieniem, że nie idę nigdzie. Ale ciekawość mnie kusiła, więc wkrótce btłem w drodze do Lodovici.
~Martina~
W końcu się wypłakałam. Do mojego pokoju weszła mama. Nie ma odwrotu. Musiałam jej opowiedzieć. Tak też zrobiłam, a ona odpowiedziała:
- Ale Tini, to nic złego. Chociaż ppwinnaś podziękować, ale trudno. Wiem, że taką chwilę macie też w scenariuszu, no to jesteście przygotowani - tu się uśmiechnęłam - Dobra, ale zejdź na kolację, bo ktoś pomyśli, że cię tu głodzimy! - czy mówiłam, że ona najlepiej rozśmiesza? No dobra, jak kazała, tak weszłam do jadalni. Było tam sushi! Wiem, wiele osób nienawidzi tej potrawy, ale ja ją kocham! Wpadłam w ręce mamy i dziękowałam, dziękowałam, prawie ją dusząc. Całą rodziną zjedliśmy całe jedzenie, a potem, nie wiem, jakim cudem, psy wparowały do domu! Tata i Francisco je wygonili, a ja i mama śmiałyśmysię z ich dziwnych prób zagonienia psów.
- Kowbojami raczej nie zostaną - powiedziałam mamie, a ona tak się uśmiała! Nawet psy się na nią gapiły!
~Lodovica~
W końcu Jorge przyszedł. Chciałam go zaprosić do restauracji, żeby zapytać o uczucia, ale... no nie wiem. On jest ze Stephie. Nie chciałabym go drażnić. Kiedy zjedliśmy to... zapomniałam nazwy hiszpańskiej, rozpoczęłam konwersację (ledwo).
- Jorge, no bo, chodzi o to, czy... ty nadal kochasz Stephie? - udało się. O nie, przybrał złą minę:
- A o co ci chodzi? Nie możesz zostawić nas w spokoju?!! Tak, kocham ją!! I nigdy z nią nie zerwę, a już na pewno nie dla kogoś jak ty!!!!! - czy tak go uraziłam??
~Jorge~
Byłem wściekły! Pyta się o czyjeś osobiste sprawy! Przecież, też chciałem ją zapytać czy ma chłopaka. No więc, usiadłem znowu i ją przeprosiłem.
- Nie ma sprawy. - uff, łatwo poszło - rozumiem, to ja nie powinnam była się pytać.
- Ale ja chciałem się spytać, czy masz chłopaka - już się uspokoiłem
- Nie... ale, nie ma też żadnego na ochotnika - była naprawdę smutna. Ale jedyne, co powiedziałem to:
- Kiedyś się znajdzie. Tak, jak ja jestem ze Stephie, też będziesz kogoś miała. - musiałem odwalić z tą Stephie??!!
- Dobra, to... ja już idę. Do zobaczenia na planie. - no i poszła. Słyszałem jej płacz, poza tym, wyrzuciłem ją z jej własnej rand... spotkania. Po prostu głupek ze mnie!
~Lodovica~
Siedziałam na łóżku w moim hotelu i płakałam. Ja go kocham, ale on nie. Stephie. On kocha Stephie. Muszę się z tym pogodzić. Ale, jak ja się będę zachowywać na planie? Zadzwoniłam po Tini i Mechi; zaraz się zjawiły. Dowiedziałam się też, co wydarzyło się między Tini i Pablo. We trójkę ustaliłyśmy, że nie będziemy się jutro odzywaç i do Jorge, i do Pablo.
Niestety, pomysł ten nie wypalił. Bo dzisiaj Martina nagrywała scenę z Pablo, a ja Mechi z Jorge. No trudno, poza scenariuszem nie będziemy się do nich odzywać. I tak nasza paczka się rozeszła.
~Martina~
《Deszcz. Wracam do domu przez park. Chowam się pod drzewem. Nie jestem jeszcze świadoma, co stoi po jego drugiej stronie. Zaczynam biec i... łapie mnie pewien chłopak. Ja wstaję.
- Jestem Tomas - przedstawił się - a ty? - a ja uciekłam.》
- CIĘCIE! - zawołał reżyser. Zeszliśmy z planu.
- Bardzo dobrze, udało się za pierwszym razem. Czy mi się eydaje, czy między wami rzeczywiście coś zaiskrzyło? - o co on się pytał?
- Nie, jesteśmy przecież aktorami - wyręczył mnie Pablo. Ja poszłam się przebrać. W szatni byłam sama. Dziewczyny teraz nagrywały. Dziewczyny. Nie rozumieją, ja chcę się odzywać do Pablo. Nie tak to odebrały. A poza tym, nasza paczka już się rozeszła. Byłam smutna. To byli moi najlepsi przyjaciele. Nagle usłyszałam pukanie. Czy garderoba nie jest własnością moją, Mechi i Lodo??! To był Pablo.
- Mogę wejść?
- Tak.
- Chciałem cię przeprosić za wczoraj.
- Ale nie masz co przepraszać. Ja powinnam ci podziękować. Byłabym cała w błocie.
- Nie wiedziałem nawet, że to ty.
- Nie musisz wiedzieć. Właśnie to pokazuje twoją dobroć. Bo nie patrzyłeś, czy ta osoba ci się podoba, czy jest brzydką, nie fajną dziewczyną.
Do pomieszczenia weszły Lodo z Mechi.
- Czy ty nie miałaś się do niego nie odzywać? - Mechi po raz kolejny z takim pytaniem!
- Nie. Wy tak postanowiłyście. Ale nie ja.
- Co w nią wstąpiło? - Lodo oczywiście - no i Pablo, to nasze miejsce. Nie dla ciebie.
Wyszedł
- No i dziękuję Lodovica! - i wyszłam za nim. On wszedł do swojej szatni, mowił coś do Jorge. Podeszłam i słyszałam:
Jorge: O co znów chodzi?
Pablo: O koleżanki Tini.
J: Co z nimi
P: One nią rządzą
J: To z nimi nie gadaj. I tak się do nas nie odzywają.
P: Ale Tini z nimi ciągle siedzi!
J: I...?
P: Ja ją kocham!
Wtedy przypadkowo ze zdziwienia nacisnęłam klamkę. Drzwi się otworzyły...
------------------------------------------------------------------------------------------
No i? Starałam się napisać bardzo długi, ze względu na moją sługą przerw3. Nie wiem, czy ktoś to jeszcze czyta. Nie wyszedł zbyt długi niestety :( Nie zabijajcie mnie, wiem, za dużo Jorvici i mało Pablini, ale wybaczcie mi, plisss. Mi się ten rozdział podoba. Co do nowego wyglądu, wreszcie mam prawdziwy szablon, no i tło. Chociaż coś mi nie wyszło i muszę to jeszcze poprawić. Tak więc, jest tu wiele różu, trochę granatu i troszeczkę fioletu, a tło oddaje idealnie marzenia Tini. Dodałam też trochę (mnóstwo) gadżetów, żeby było ładniej :)
Kocham Was, papa od Lilitki ;)
No hej ;3
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny!!
Czekam na Pablini :))
Genialny nowy wygląd bloga :D
Pozdrawiam :)) <3